06 listopada 2020

142. Denko - październik 2020


Hej :)

Miesiąc październik już minął więc czas na denko :) Tym razem udało mi się zużyć sporo kosmetyków - aż sama jestem w szoku :) Wykończyłam 16 produktów w tym: 11 kosmetyków do makijażu, 2 do pielęgnacji twarzy, 1 do włosów i 2 do pielęgnacji ciała. Chyba przesadziłam :P



 Bell - Mystical Forest - Mat Charm Make-up Base - Baza wygładzająco-matująca - uwielbiam kolekcje limitowane tej marki, gdyż zazwyczaj mają urocze opakowania, które przyciągają wzrok :) Tak jest i w tym przypadku. Opakowanie z pozoru zwykłe, ale wygląda efektownie. Baza ma brzoskwiniowy kolor i nie posiada zapachu. Jej konsystencja jest lekka i kremowa. Łatwo się rozprowadza i po rozsmarowaniu dopasowuje się do koloru skóry. Kosmetyk rzeczywiście matuje skórę i delikatnie wygładza. Co do przedłużenia trwałości makijażu to nie zauważyłam takich efektów. Natomiast świetnie współpracuje z różnymi podkładami. Świetnie się rozprowadza, a poza tym nie zapycha i nie podrażnia skóry. Wydajność raczej średnia, ale jest taniutka więc warto było ją poużywać.



Manhattan - Radiance Primer - Illminating - Baza pod makijaż - ma jasnożółty odcień i lejącą konsystencję. Dosyć przyjemnie pachnie - jak krem. Posiada złote drobinki, które są widoczne na skórze jednak mi to nie przeszkadza, gdyż i tak nakładamy na nią podkład. Co do przedłużenia trwałości to nie zauważyłam takiego efektu. Natomiast świetnie się sprawdza pod mocno matujące podkłady. Dzięki niej podkład nie wygląda tak tępo. Jak dla mnie może być chociaż w dalszym ciągu szukam czegoś z super efektem. 



Bell - Magical Fairy Tale - Magic Wand Eye Concealer - Kryjący korektor pod oczy - opakowanie standardowe jak na korektor przystało. Mój odcień to 002 vanilla. Ma lekką, rzadką konsystencję i nie posiada zapachu. Łatwo i przyjemnie rozprowadza się pod oczami. Krycie raczej lekkie idące w stronę średniego - da się budować, ale bez przesady. Do codziennego makijażu sprawdzi się idealnie. Zasinienia były delikatnie zakryte, skóra wygładzona i nie wyglądał sucho ani ciężko, a to już ogromny plus. Delikatnie ciemnieje ale o jeden ton maksymalnie. Poza tym jest tani, a jego wydajność określiłabym jako średnia. Jak dla mnie do codziennego użytku jak najbardziej jednak ja dalej szukam czegoś co zakryje mi moje cienie :)



Bell - Sun Sea & Ice Cream - Mix & Fix Bronze Powder - Wielokolorowy bronzer do twarzy i ciała - Opakowanie jest małe i plastikowe, dzięki czemu świetnie nadaje się w podróż. Posiada dwa kolory: jeden matowy, a drugi rozświetlający, które są bardzo dobrze napigmentowane. Po wymieszaniu dwóch kolorów powstaje satynowy bronzer, który cudownie prezentuje się na twarzy i podkreśla opaleniznę. Przepięknie pachnie chociaż nie mam pojęcia jaki to jest zapach :) Dodatkowo nie robi plam, nakłada się bez żadnego problemu. Długo utrzymuje się na twarzy i się nie ściera. Poza tym jest tani, wydajny i się nie sypie. Szkoda tylko, że była to edycja limitowana, ale jeśli macie okazję upolować coś limitowanego z Bell - szczególnie jeśli chodzi o bronzery, róże, rozświetlacze czy pudry to serdecznie polecam, bo marka zna się na tych produktach jak mało kto - niemal zawsze wychodzą świetne :)



Bell - Shimmering Powder - Rozświetlacz do twarzy - moim zdaniem to kultowy kosmetyk. Używałam go chyba jeszcze w liceum. Kosmetyk nie pachnie i nie posiada drobinek. Ma ładny subtelny odcień, który można budować jednak blask tak czy inaczej należy do delikatnych. Równie dobrze sprawdza się jako rozświetlający puder do całej twarzy. Jednym słowem jeden produkt, a kilka zastosowań, gdyż równie dobrze prezentuje się na dekolcie. Nie robi plam ani prześwitów i przyjemnie się nakłada. Długo utrzymuje się na twarzy i idealnie sprawdza się do codziennego, szybkiego makijażu. Rozświetlacz pod palcem jest aksamitny. Co do minusów to bardzo mocno się pyli, ale akurat mi to nie przeszkadza zbyt mocno. Poza tym tani, wydajny i świetnie wygląda na twarzy. Zdecydowanie mój ulubieniec jeśli chodzi o szybkie wyjście z domu :)



Catrice - Eyebrow Set Duo - Paletka do brwi - Opakowanie to plastikowe pudełeczko z lusterkiem i kasetką, w której znajdziemy mini pęsetę i szczoteczkę, które wyglądają uroczo. Mamy tutaj dwa cienie do wymodelowania brwi jasny i ciemny, które są neutralne. Pigmentację określiłabym jako średnią. Kosmetyk nie posiada zapachu. Cienie są trwałe i nie ma problemu z wyrysowaniem nimi brwi. Brwi są podkreślone, ale wyglądają mimo wszystko naturalnie. Myślę, że kolory cieni sprawdzą się niemal każdemu. Dodatkowo niska cena i duża wydajność - nic tylko kupić :)



Manhattan - Endless Stay Eye Primer - Baza pod cienie do powiek - mój odcień to 001 universal, który jest jasnobeżowy, ale po rozsmarowaniu nie zostawia koloru na powiece. Na pewno na uwagę zasługuje opakowanie, gdyż ja uwielbiam bazy pod cienie w opakowaniach takich jak korektory czy błyszczyki. Baza nie posiada zapachu i jest kremowa. Przyjemnie się rozprowadza na powiece. Kosmetyk jest poprawny to znaczy utrzymuje cienie na powiece jednak nie zauważyłam, aby przedłużał ich trwałość czy podbijał kolor. Właściwie to znam inne bazy, które po prostu są lepsze. Wydajność również należy do średnich.



Eveline - Max Intense Colour Lip Liner - Konturówka do ust - mój odcień to Cherry nr 19. Jest to przepiękny i głęboki wiśniowy kolor. Kredka nie posiada zapachu. Nie jest ani zbyt miękka, ani zbyt twarda - taka akurat co pozwala wymalować usta bez najmniejszego problemu.. Jest bardzo wydajna i utrzymuje się na ustach długie godziny. Czasami pomadka już mi zniknęła, a konturówka była nadal. Ładnie obrysowuje usta i je wypełnia. Dodatkowo posiada temperówkę co dla mnie jest plusem. Co prawda wolękredki autmatyczne, ale gdy są kredki z temperówkami to też mi nie przeszkadza :) Poza tym nie podrażnia. Jedna z lepszych jakie miałam.



Essence - Color Up Shine On Lipstick - Błyszcząca pomadka do ust - mój odcień to kolor Crystal Polish nr 7. Szminka jest kremowa i ładnie pachnie czekoladą (albo bardzo podobny do czekolady). Jest to piękny fuksjowy kolor w sam raz na wielkie wyjścia, gdy bardziej zależy nam na podkreśleniu ust. Pomadka bardzo dobrze utrzymuje się na ustach i jest komfortowa w noszeniu. Kolor jest intensywny i ma błyszczące wykończenie co bardzo dobrze prezentuje się na ustach. Dodatkowo usta są nawilżone i wygładzone. Nie podkreśla suchych skórek i jest bardzo wydajna. Zdecydowanie mój ulubieniec.



Bell - Magical Fairy Tale - Tricolor Lip Gloss - Trójwarstwowy błyszczyk do ust - jak nazwa wskazuje jest to błyszczyk, który posiada trzy kolory, które się ze sobą mieszają tworząc jeden kolor - w moim przypadku malinowy. Mój odcień to 002 butterfly touch. Błyszczyk posiada wygodny aplikator i przepięknie pachnie owocami - wydaje mi się, że to poziomka, ale pewna nie jestem. Bardzo naturalnie i dziewczęco wygląda na ustach. Sprawdza się również nałożony na inne pomadki w różnych kolorach dając ciekawy efekt. Trochę się lepi, ale mi to nie przeszkadza. Daje efekt błyszczącej tafli, która świetnie wygląda na ustach. Kosmetyk jest wydajny i dosyć trwały jak na błyszczyk. Wiadomo, że nie będzie cały dzień na ustach, ale zostaje na nich, a nie przechodzi na twarz. Dodatkowo nawilża i chroni nasze usta. Jeden z lepszych błyszczyków jakie miałam.



Bielenda - Make-up Academie - Magic Water Pink Baby Doll Skin (Mgiełka 3 w 1) - przede wszystkim na uwagę zasługuje atomizer, który rozpyla idealną mgiełkę (jak wiadomo niektóre psikają za dużo produktu przez co twarz wygląda na mokrą). Przyjemnie pachnie i ma wodnistą konsystencję z malutkimi drobinkami. Cudownie zdejmuje pudrowość z twarzy, powodując, że twarz wygląda na promienną i delikatnie rozświetloną, co wygląda bardzo naturalnie Przed makijażem jej nie używałam, ale sprawdza się również jako nawilżacz twarzy, gdy czujemy, że nasza skóra jest sucha wystarczy spryskać mgiełką i cera jest nawilżona oraz promienna. Do tego produkt jest tani i wydajny oraz dobrze współpracuje z różnymi kosmetykami.


Neutrogena - Clear & Defend - Żel do mycia twarzy - opakowanie jest plastikowe i przeźroczyste, dzięki czemu widzimy ile kosmetyku nam jeszcze zostało. Dzięki pompce aplikacja jest jeszcze bardziej przyjemna. Żel ma dosyć wodnistą konsystencję, jest bezbarwny i pachnie neutralnie. Za bardzo nie czuć tego zapachu więc może to i lepiej. Jeśli chodzi o działanie to na pewno oczyszcza skórę z różnych zabrudzeń. Nie zauważyłam natomiast, aby minimalizował niedoskonałości i zapobiegał powstawaniu nowych. Jest to produkt delikatny więc świetnie się sprawdzi do wrażliwej cery. Nie szczypie i nie podrażnia. Poza tym nie powoduje uczucia ściągnięcia. Cera po użyciu jest oczyszczona, delikatnie nawilżona i przygotowana do dalszych etapów pielęgnacyjnych. Na uwagę zasługuje również fakt, że żel należy do tanich i wydajnych kosmetyków.


Floslek - Żel ze świetlikiem i rumiankiem do powiek i pod oczy - żel jest bezbarwny, nie posiada zapachu i jest żelowy w swojej konsystencji jak sama nazwa wskazuje. Delikatnie pielęgnuje okolice oczu, tzn. nawilża i chłodzi jednak efekt jest naprawdę minimalny. Ja trzymam żel w lodówce więc efekt chłodzenia przez to jest mocniejszy, ale poza tym nic specjalnego. Szybko się wchłania i nadaje się pod makijaż. Mam jednak wrażenie, że im więcej testuję żeli tej marki, to śmiem twierdzić, że działają jednakowo.


Wibo - Nail spa - Serum z keratyną i miodem - opakowanie typowe dla odżywek do paznokci. Pachnie miodem i posiada leistą konsystencję. Nakładam serum tak jak zwykłą odżywkę na paznokcie tylko, że trzeba potem je wsmarować w paznokieć. Jeśli chodzi o działanie to nie zauważyłam jakichkolwiek efektów. Szybko się nakłada, super zapach, tani i wydajny kosmetyk - jednak na tym wszystkie zalety się kończą, gdyż działania pielęgnacyjnego całkowicie brak.


Marion - Professional - Color Esperto - Szampon srebrny ultra mocny do włosów blond - szampon przepięknie pachnie - tak kosmetycznie :) Jest dosyć lejący i ma fioletowy kolor. Wiąże się to niestety z brudną łazienką. Co do działania to faktycznie sprawia, że nasz odcień włosów jest ładniejszy i nie trzeba być totalną blondynką, gdyż z bronzem na włosach nic się nie dzieje. Dodatkowo odżywia i chroni. Minusem jednak jest to, że nie da się po nim rozczesać włosów więc jak ktoś nie używa odżywek lub masek może mieć problem. Poza tym jest tani jednak nie należy do zbyt wydajnych.


Eveline - Brazilian Body - Ekspresowa pianka brązująca do ciała - przepiękna plastikowa butelka z atomizerem, dzięki czemu nie wkładamy rąk do środka. Pianka pachnie jak typowe samoopalacze jednak nieco delikatniej. Wystarczy spryskać ciało i rozsmarować produkt i możemy się cieszyć opalenizną bez smug i plam. Poza tym delikatnie nawilża. Dodatkowo szybko się rozprowadza i nie trzeba się martwić czy kosmetyk nałożymy równomiernie czy też nie, bo robi to za nas. Aplikacja jest łatwa i przyjemna. Ja stosowałam głównie po kąpieli albo latem przed wyjściem. Plusem jest też fakt, że szybko się wchłania dzięki czemu nie brudzi ubrań. Dodatkowo tani i wydajny. Dla mnie idealny produkt na lato i nie tylko :)


Znacie któryś z tych kosmetyków?
Jeśli tak to koniecznie dajcie znać jak Wam się sprawdzają :)


Pozdrawiam