09 kwietnia 2022

300. Denko - marzec 2022

 

Hej :)


Czas na denko marca :) Tym razem dosyć sporo kosmetyków udało mi się zużyć, bo aż 18 w tym 9 kosmetyków do pielęgnacji twarzy, 5 do makijażu, 3 do ciała (w tym 1 próbka) i 1 do włosów. Zapraszam na recenzje poszczególnych kosmetyków :)



Fluff - Superfood - MakeUp Removing Melting Balm - Balsam do demakijażu - Balsam zamknięty w słoiczku zakrętką. Szata graficzna pastelowa w różowym kolorze. Wygląda prosto, ale przyciąga uwagę. Ma zbitą konsystencję o delikatnie białym kolorze. Pod wpływem ciepła dłoni zamienia się w olejek. Przepięknie pachnie migdałami z odrobiną malin. Mamy tu masło shea i Shorea, które zapobiegają wysuszeniu. Balsam bardzo dobrze rozprowadza się po skórze usuwając makijaż nie tylko twarzy, ale również oczu. Ta forma nie wymaga od nas pocierania czy używania płatków kosmetycznych, a przy okazji robimy sobie masaż twarzy zmywając makijaż jednocześnie. Łatwo się zmywa wodą chociaż i tak preferuję umycie twarzy jeszcze żelem czy pianką - tak dla pewności. Po zmyciu skóra jest delikatnie nawilżona, a przede wszystkim czysta. Kosmetyk jest bardzo wydajny i przystępny cenowo. Jedyny minus to podczas usuwania makijażu oczu czuć nie podrażnienie, ale tak jakby delikatne szczypanie? Coś w tym stylu. Jednak da się to przeżyć. Jak dla mnie ciekawa forma demakijażu i chętnie wypróbuję drugą wersję zapachową. Polecam.





Floslek - Balance T-Zone, Instant detox 2 in 1 Clay Cleanser - Glinka myjąca - Opakowanie to tuba z zakrętką na klik z miętową szatą graficzną. Ma kremową konsystencję o jasnobeżowym kolorze. Posiada delikatny zapach, który nie każdemu przypadnie do gustu. Łatwo się nakłada i równie łatwo się zmywa co zdecydowanie odróżnia od innych kosmetyków z glinką. Mamy tu glinkę kaolinową, która redukuje sebum. Nie podrażnia i nie wysusza. Dobrze oczyszcza skórę przy okazji ja  matując, dlatego świetnie się sprawdzi do cery tłustej czy mieszanej. Chociaż ja mam cerę suchą to u mnie też się sprawdziła nieźle. Dodatkowo wygładza skórę i zastępuje kilka produktów, gdyż można ją stosować jako maseczkę do twarzy lub w formie kosmetyku do oczyszczania twarzy. Poza tym jest to produkt wegański i dosyć wydajny. Może być. 




OnlyBio - Face Balance - Peeling do twarzy adaptogenny - Kosmetyk znajduje się w tubce z zamknięciem na klik. Kolorowa szata graficzna przykuwa uwagę i świetnie prezentuje się na półce. Ma kremową konsystencję z zatopionymi małymi drobinkami o jasnoróżowym kolorze. Przepięknie pachnie tak egzotycznie chociaż wyczuwam tu delikatnie truskawki i zapach jaki towarzyszy kosmetykom z witaminą C. Znajdziemy tu reishi (nawilża i odżywia), pestki truskawki (złuszczają i oczyszczają) oraz witaminę C (poprawia koloryt skóry, rozświetla). Peeling łatwo się nakłada i tak samo przyjemnie się zmywa. Po mimo drobinek sprawdzi się przy cerze suchej, bo nie podrażnia skóry i jest delikatny. Po użyciu cera jest przyjemnie wygładzona, odżywiona i delikatnie nawilżona. Po dłuższym stosowaniu widać delikatne rozświetlenie skóry. Cera wygląda na bardziej promienną. Skutecznie oczyszcza i usuwa martwy naskórek. Niby tylko peeling, ale działanie ma wielokierunkowe. Dodatkowo niska cena i bardzo dobra wydajność. Polecam.



BasicLab - Esteticus - Serum z czystym retinolem 0,5%, koenzymem Q10 i skwalanem - Serum zamknięte w szklanej butelce z kroplomierzem w czerwonej i prostej szacie graficznej. Ma tłustą, ale wodnistą konsystencję, która jest bezbarwna. Nie posiada zapachu. Jest to moje pierwsze podejście do retinolu, dlatego od początku budowałam tolerancję. Mamy tu retinol (zwęża pory i reguluje sebum), koenzym Q10 (chroni skórę) i skwalan (ogranicza zaczerwienienia i podrażnienia). Podczas stosowania kosmetyku nie zauważyłam, aby mnie podrażnił czy cokolwiek złego by się działo. Po dłuższym stosowaniu skóra stała się bardziej gładka i sprężysta. Nie zauważyłam wygładzenia zmarszczek czy skorygowania owalu twarzy. Zauważyłam natomiast, że podczas używania tego kosmetyku na mojej twarzy pojawiło się sporo niedoskonałości. Na szczęście po odstawieniu znikały. Podsumowując mam mieszane uczucia i nie wiem czy jeszcze kiedykolwiek zrobię podejście do retinolu. Faktem natomiast jest, że kosmetyk jest bardzo wydajny i drogi jednocześnie, a dodatkowo ciężko go zużyć w określonym terminie. Nie polecam.




Bioliq - Dermo - Intensywne serum rewitalizujące - Szklane, przeźroczyste opakowanie z pipetą. Fajnie, że widzimy ile kosmetyku nam jeszcze zostało. Ma wodnistą konsystencję o jasnożółtym kolorze. Posiada przyjemny zapach. Mamy tu ekstrakt z kawioru, który nawilża i odżywia skórę. Serum łatwo aplikuje się na skórę i szybko się wchłania. Po użyciu cera jest nawilżona i wygląda na bardziej promienną. Nie zauważyłam, aby kosmetyk działał przeciwzmarszczkowo czy odżywiał skórę. Nie podrażnia cery i jest wydajny - kilka kropel wystarcza na pokrycie całej twarzy. Dodatkowo niska cena działa na jego korzyść. Niestety obietnice producenta dają złudne nadzieje, bo serum jedynie nawilża skórę i to dosyć słabo jak na tego typu produkty. Nie polecam.




La-Le - Masło pod oczy "Zielona herbata" - Opakowanie to szklany słoiczek z zakrętką. Szata graficzna prosta bez żadnych zbędnych udziwnień. Kosmetyk jest naturalny na bazie masła shea i ekstrakcie zielonej herbaty. Ma zbitą, gęstą konsystencję, która pod wpływem ciepła dłoni zmienia konsystencję na bardziej wodnistą, olejową co ułatwia rozprowadzanie. Początkowo posiada zielony kolor, ale zmienia się na bezbarwny. Przepięknie pachnie zieloną herbatą co tylko umila aplikację. Łatwo się nakłada, co prawda dosyć długo się wchłania pozostawiając dosyć tłustą warstwę. Po mimo tego nadaje się pod makijaż. Świetnie natłuszcza skórę przy okazji ją nawilżając i odżywiając. Skóra pod okiem jest wygładzona, miękka i gładka w dotyku, a dodatkowo wygląda na wypoczętą. Dodatkowo kosmetyk nie podrażnia wrażliwej okolicy oczu co jak najbardziej na plus. Poza tym jest bardzo wydajny - niewielka ilość wystarcza na pokrycie okolicy oczu. Jeśli ktoś nie lubi dosyć tłustych konsystencji w okolicy oczu to raczej się nie sprawdzi, ale dla mnie jeden z lepszych kremów pod oczy jakie miałam okazję używać. Polecam :)




Eveline - My Beauty Elixir Hydra Raspberry - Nawilżający krem regenerujący - Opakowanie to szklany słoik z pastelową szatą graficzną w odcieniach błękitu i różu co bardzo ładnie wygląda na półce. Konsystencja jest lekka jednocześnie bogata o jasnoróżowym kolorze. Przepięknie pachnie malinami. Ten zapach jest po prostu obłędny, aż chciałoby się go zjeść :P Mamy tu 98% składników pochodzenia naturalnego w tym malina (nawilża i odświeża), probiotyki (chronią mikroflorę), kwas hialuronowy (nawilża) czy niacynamid (redukuje niedoskonałości). Krem bardzo szybko się wchłania pozostawiając skórę solidnie nawilżoną, wygładzoną i ukojoną przy okazji. Dodatkowo regeneruje cerę i sprawia, że wygląda ona na bardziej promienną i zdrową. Nadaje się pod makijaż i jest bardzo wydajny - minimalna ilość wystarcza na pokrycie twarzy, szyi i dekoltu. Nie podrażnia i nie zapycha. Co prawda nie zauważyłam redukcji niedoskonałości, ale moim zdaniem do tego sprawdzi się bardziej serum niż krem. Przystępna cena, obłędny zapach, duża wydajność z konkretnym działaniem. Ulubieniec.



Vianek - Seria pomarańczowa - Intensywnie odżywczy krem do twarzy na noc - Plastikowe opakowanie z pompką w standardowej, przyjemniej szacie graficznej jak na Vianek przystało. Kosmetyk ma kremową, bogatą konsystencję o żółtym kolorze. Posiada zapach, który jest przyjemny, ale mało wyczuwalny. Mamy tu olej sojowy, z pestek moreli, rokitnikowy, masło avokado, wosk pszczeli, lecytynę sojową czy ekstrakt z szyszek chmielu, które regenerują skórę i przywracają właściwy poziom nawilżenia skóry. Krem łatwo się rozprowadza i szybko wchłania zostawiając delikatną warstwę pielęgnacyjną. Po aplikacji skóra jest przyjemnie odżywiona i nawilżona. Dodatkowo ładnie wygładza cerę sprawiając, że jest miękka i gładka w dotyku. Kosmetyk należy do bardzo wydajnych produktów- w moim wypadku niecała pompka wystarcza na pokrycie całej twarzy, szyi i dekoltu. Jak dla mnie jeden z lepszych odżywiających kremów na noc jaki miałam. Polecam.



Blistex - Classic Lip Protector - Pomadka ochronna - Zamknięta w klasycznym sztyfcie jak na pomadkę przystało z prostą szatą graficzną. Ma masełkową konsystencję, która świetnie sunie po ustach. Jest bezbarwna i posiada bardzo przyjemny lekko waniliowy zapach. Genialnie nawilża usta na długie godziny tworząc na nich ochronną powłokę. Działa również w przypadku bardzo suchych i spierzchniętych ust, a do tej pory nie spotkałam się z pomadką, która miałaby tak świetne działanie. Dodatkowo jest wydajna i przystępna cenowo. Zdecydowanie sprawdzi się przy problemowych ustach. Mi osobiście uratowała usta przez co podczas regularnego używania nasze usta wyglądają na bardziej zdrowsze. Poza nawilżaniem również regeneruje i przynosi ukojenie. Jedna z lepszych jakie miałam. Polecam.



Makeup Revolution Pro - Pore Primer - Baza zmniejszająca widoczność porów - Baza zamknięta w bardzo miękkiej tubce koloru białego z czarną zakrętką. Konsystencja jest kremowa, dosyć gęsta o jasnoróżowym kolorze. Podczas rozprowadzania czuć pod palcami, że jest trochę silikonowa. Szybko się wchłania zostawiając delikatną warstwę na skórze. Dobrze współpracuje z różnymi podkładami jak i z resztą nakładanych kosmetyków. Po nałożeniu bazy skóra jest świetnie wygładzona oraz gładka w dotyku. Nie zauważyłam zmniejszenia widoczności porów, ale faktem jest, że skóra wygląda na bardziej promienną. Całkiem dobra wydajność również na plus. Jeśli chodzi o przedłużenie trwałości makijażu to również nie zauważyłam takiego efektu. Moim zdaniem jest to zdecydowanie baza wygładzająca niż zmniejszająca widoczność porów. Może być. 



My Secret - Under Eye Powder - Puder pod oczy - Opakowanie to plastikowy pojemnik z kremową szatą graficzną. Dno jest przeźroczyste, dzięki czemu mamy kontrolę nad tym ile kosmetyku nam zostało. Jest drobnozmielony, lekki o jasnobeżowym kolorze i nie posiada drobinek. Pod palcami jest wręcz aksamitny. Posiada delikatny, przyjemny zapach coś w stylu kwiatowym. Ma satynowe wykończenie przez co nie wygląda sucho. Świetnie utrwala różne korektory, przy czym wygładza skórę. Dodatkowo nie wygląda ciężko i nie bieli. Długo utrzymuje się na twarzy więc świetnie się sprawdzi na większe wyjścia. Do tego przystępna cena i dobra wydajność. Po prostu znalazłam ideał. Ulubieniec.



Bell - Mystical Forest - Moon Rice Loose Powder - Sypki puder ryżowy utrwalający makijaż - Puder jest zamknięty w plastikowym opakowaniu. Kosmetyk jest drobno zmielony o beżowym kolorze. Nie posiada zapachu. Dobrze współgra z różnymi podkładami czy korektorami. Na twarzy daje matowy efekt, który nie wygląda tępo. Ładnie wygładza skórę i utrzymuje makijaż chociaż nie jest to efekt zbyt długotrwały. Na większe wyjścia może się nie sprawdzić, ale na co dzień jest jak najbardziej w porządku. Dodatkowo jest bardzo wydajny i bardzo przystępną cenę, ale nie wiem czy gdzieś go jeszcze można kupić. Może być. 



Makeup Revolution - Baking Powder - Puder - Mam ten kosmetyk z jakiegoś kalendarza adwentowego. Małe, poręczne plastikowe opakowanie sprawdzi się w podróży chociaż zbyt ciekawie nie wygląda. W środku prasowany puder o żółtym kolorze. Pod palcami jest tak jakby kredowy, mocno suchy. Nie posiada zapachu. Łatwo się nakłada i utrwala makijaż. Niestety po nałożeniu wygląda bardzo sucho oraz dosyć szybko się wyświeca. Zdecydowanie przeciętniak. Nie polecam. 



Golden Rose - Dream Lips Lipliner - Trwała kredka do ust - Mój kolor to 503. Klasyczna kredka z prostą szatą graficzną. Ma idealną twardość - nie jest zbyt miękka ani zbyt twarda. Po prostu idealna do wyrysowania ust. Kredka jest dobrze napigmentowana i o ile w wypadku innych konturówek zdarza mi się je nosić solo na ustach tak w przypadku tej nie zdaje egzaminu - niestety wysusza. Więc w grę wchodzi albo pomadka albo błyszczyk nałożony na tą kredkę. Trwałość jest na naprawdę dobrym poziomie. Do tego niska cena i wydajność są najbardziej na plus. Podsumowując dalej szukam idealnej konturówki :) Może być. 



Bania Agafia - Natural - Krem do rąk odżywczy - Porządna tuba z zamknięciem na klik z zieloną, roślinną szatą graficzną co wygląda minimalistycznie, ale przyciąga uwagę. Krem ma gęstą konsystencję o białym kolorze. Posiada delikatny zapach (wydaje mi się, że jałowca, ale nie jestem pewna) w każdym bądź razie coś w stylu ziołowych zapachów zdecydowanie. Mamy tu 98% naturalnych składników w tym ekstrakt z dzikiego, syberyjskiego jałowca, który zmiękcza, odżywia i wygładza skórę oraz ekstrakt z arktycznej maliny, który również wygładza. Krem jest bezproblemowy w aplikacji - łatwo się nakłada i dosyć szybko wchłania. Zostawia delikatny film, który niektórym może przeszkadzać, gdyż w odczuciu jest delikatnie tłusty. Po użyciu skóra dłoni jest odżywiona i delikatnie nawilżona. Dłonie w dotyku są przyjemnie gładkie i miękkie. Po nałożeniu kremu mam uczucie ukojenia, które należy do przyjemnych. Przy bardzo wysuszonych dłoniach może mieć ciężko, aby sobie z nimi poradzić. Poza tym krem ma bardzo przystępną cenę i jest bardzo wydajny. Na co dzień jak najbardziej się sprawdza. Polecam.



Gehwol - Extra - Uniwersalny krem chroniący skórę stóp - Posiadam próbkę. Krem ma bogatą, gęstą konsystencję o białym kolorze. Ma unikatowy zapach taki ziołowo eukaliptusowy. Jest dosyć intensywny więc nie każdemu przypadnie do gustu. Łatwo się aplikuje i szybko się wchłania. Po aplikacji czuć efekt chłodzenia. Mamy tu naturalne olejki eteryczne z eukaliptusa, rozmarynu, lawendy i tymianku. Skóra po aplikacji jest nawilżona i odżywiona. Dodatkowo krem nie zostawia tłustej ani lepkiej warstwy na skórze. Stopy są przyjemnie gładkie i miękkie w dotyku. Polecam.



Lift4Skin - Get Your Tan! - Self-tanning Balm - Balsam brązujący - Kosmetyk zamknięty w tubce z zamknięciem na klik. Szata graficzna przywołuje na myśl słoneczne dni i brązową, opaloną skórę. Ma lekką, kremową konsystencję o białym kolorze. Posiada delikatny zapach. Co prawda nie pachnie jak samoopalacz, ale zapach ten jest również specyficzny chociaż nie tak mocny. Tak czy inaczej nie każdemu przypadnie do gustu. Mamy tu ekstrakt z karamboli (ujędrnia i odżywia), wodę kokosową (regeneruje i nawilża), olej z orzechów brazylijskich oraz masło shea (wygładzają) oraz Advanced-Tan dudal complex, który równomiernie brązowi skórę. Kosmetyk bardzo łatwo się nakłada i szybko się wchłania. Skóra po aplikacji jest wygładzona, miękka i gładka w dotyku. Delikatnie nawilżona oraz przybrązowiona. Wiadomo, że nie ma takiej mocny jak standardowe samoopalacze, ale świetnie się sprawdzi do delikatnego opalenia przed rozpoczęciem lata jak i do podtrzymania opalenizny. Nie brudzi ubrań. Miałam również piankę z tej serii i wydaje mi się, że pianka nie robiła plam co w przypadku tego balsamu niestety czasem się zdarza. Tak czy inaczej na pewno jest to fajna alternatywa dla samoopalaczy przede wszystkim ze względu na szybką aplikację. Może być.



BasicLab - Capillus - Stymulujący szampon przeciw wypadaniu włosów - Opakowanie to tubka z zamknięciem na klik z prostą szatą graficzną jak na tą markę przystało. Ma gęstą, średnio lejącą konsystencję i jest bezbarwny. Posiada przyjemny zapach, który jest delikatny. Ze składników aktywnych mamy tu kofeinę (poprawia ukrwienie skóry głowy), keratynę (wzmacnia włosy), proteiny sojowe (wypełniają uszkodzenia we włosach), kompleks aminokwasów (wzmacnia i pogrubia), biotyna (zwiększa elastyczność i połysk oraz zapobiega wypadaniu). Szampon dobrze się pieni i świetnie oczyszcza skórę głowy. Dodatkowo po umyciu włosy da się rozczesać bez użycia dodatkowych kosmetyków. Włosy są miękkie i błyszczące - wyglądają na zdrowsze. Dodatkowo wzmacnia włosy i je odżywia. Jeśli chodzi o wypadanie to nie zauważyłam żadnych efektów - jak wypadały tak wypadają dalej. W roli zapobiegania wypadania włosów zdecydowanie lepiej sprawdza się odżywka z tej serii. Poza tym szampon jest wydajny i dobry składowo. Nie podrażnia oraz nie przesusza. Może być. 




Mieliście któryś z tych kosmetyków? Dajcie znać jak Wam się sprawdził :)



Pozdrawiam :)