05 września 2023

447. Denko - sierpień 2023

   

Hej :)


Słońce i wakacyjna pogoda znowu się pojawiła, a jak u Was? To chyba ostatnie takie ciepłe dni :( Dziś mam dla Was denko za ponad 700 zł :) W sumie 32 kosmetyki w tym 10 próbek, 8 kosmetyków do pielęgnacji twarzy, 7 do makijażu, 6 do pielęgnacji ciała i 1 do włosów. Zapraszam na mini recenzje :)



NatutalMe - Olejek do demakijażu - Plastikowa butelka z pompką przez którą widać ile kosmetyku nam zostało. Jak nazwa wskazuje ma olejową, płynną konsystencję, nie posiada koloru ani zapachu. Hydrofilowy z emulgatorem. Skład jest naturalny, a sama marka jest polska. Olejek dobrze rozprowadza się na skórze i skutecznie zmywa makijaż nie tylko twarzy, ale i oczu. Jedyne co to po umyciu oczu widać jak za mgłą co może być trochę niekomfortowe. Oczywiście stosuję go w dwuetapowym oczyszczaniu więc po olejku używam pianki czy żelu do mycia twarzy, gdyż samodzielnie schodzi z twarzy, ale czuć olejową warstwę. Skóra po użyciu jest dobrze oczyszczona. Jest przyjemnie miękka i gładka w dotyku, a dodatkowo czuć nawilżenie i odżywienie cery. Wydajność również na plus - niezbyt duża ilość wystarczy do demakijażu. Może być.

 



Soraya - Aqua Shot - Nawadniająca mgiełka mineralna do twarzy - Świetny zapach, efekt chłodzenia i dawka nawilżenia. Po mimo sporej jednorazowej ilości kosmetyku na twarz jest turbo wydajny. Więcej o nim <tutaj>. Polecam.



Skinimal - Aktywne serum ujędrniające pod oczy "Kofeina 5% i kwas mlekowy" - To moje pierwsze spotkanie z tą marką i raczej nie ostatnie. Opakowanie to szklana, niebieska butelka z pipetą. Dermokosmetyk ma lekką, żelową, bezbarwną formułę i nie posiada zapachu. W składzie znajdziemy 5% roztwór kofeiny, który działa antyoksydacyjnie i zmniejsza cienie pod oczami oraz kwas mlekowy, który ma działanie nawilżające. Produkt szybko się wchłania, a aplikacja jest bezproblemowa. Sprawdza się pod makijaż. Skóra pod okiem podczas dłuższego stosowania jest bardziej wygładzona i napięta. Delikatnie nawilża sprawiając, że okolica pod okiem wygląda dużo lepiej. Jest wypoczęta i zdrowa. Dodatkowo jest bardzo wydajne. Sprawdzi się do cery z oznakami starzenia, poszarzałej czy mało elastycznej. Oczywiście na serum nakładam krem pod oczy, bo sam w sobie jest mało treściwy, aby używać go samodzielnie. Polecam.



Dermika - Vit C - Skoncentrowane serum rozświetlające anti-age - Nawilża, ujędrnia i uelastycznia skórę sprawiając, że wygląda na zdrową i pełną blasku. Więcej o nim <tutaj>. Polecam.




Aloesove - Żel pod oczy - Mała, zielona butelka z pipetą. To również moje pierwsze spotkanie z tą marką. Ma żelową, lekko gęstą konsystencję o ciemno żółtym kolorze. Posiada ledwo wyczuwalny zapach. W składzie znajdziemy organiczny sok z aloesu, EGCG (najsilniejszy antyoksydant izolowany z liści zielonej herbaty - opóźnia procesy starzenia) oraz kompleks antyoksydacyjny ACGG (połączenie ekstraktów z aloesu, wąkroty azjatyckiej, miłorzębu japońskiego i zielonej kawy - działanie nawilżające). Szybko się wchłania i nie zostawia żadnej lepkiej warstwy. Dobrze współgra z kolorowymi kosmetykami przez co nadaj się pod makijaż. Fajnie nawilża skórę zostawiając ją gładką i miękką w dotyku. Wydajność jest bardzo dobra - niewielka ilość wystarczy na pokrycie okolicy pod oczami. Mi osobiście nie pasuje konsystencja, gdyż wybierając kosmetyki pod oczy wolę bardzo treściwe i bogate formuły. Może być.



Purito - Centella Unscented Eye Cream - Bezzapachowy krem pod oczy - Posiadam próbkę więc to moje pierwsze wrażenie. Ma przyjemną, lekko kremową konsystencję o białym kolorze. Posiada delikatny zapach, który jest mało wyczuwalny. Łatwo się nakłada. W składzie znajdziemy wąkrotę azjatycką czy peptydy. Fajnie nawilża i łagodzi skórę przy okazji ją regenerując. Myślę, że może być fajnym kosmetykiem pod tą delikatną okolice oczu.


Filorga - Global-repair Eyes & lips - Krem multi-rewitalizujący kontury oczu i ust - Posiadam próbkę. Ma lekką, ale bogatą konsystencję o brzoskwiniowym kolorze oraz delikatny, przyjemny zapach. Szybko się wchłania, nadaje się pod makijaż. Fajnie nawilża delikatną okolicę pod okiem.


Garnier - Pure Charcoal - Oczyszczająca maska na tkaninie z węglem i ekstraktem z czarnej herbaty - Tkanina ma czarny kolor i dobrze przylega do skóry. Jest odpowiednio nasączona esencją. Nie jest jej za mało ani zbyt dużo, aby podczas aplikacji gdzieś coś spływało. Ze składników aktywnych mamy tu ekstrakt z czarnej algi, kwas LHA i kwas hialuronowy, które mają nawilżyć i oczyścić skórę. Posiada delikatny przyjemny zapach. Po ściągnięciu maski cera jest dogłębnie oczyszczona i odświeżona. Świetnie nawilża i wygładza skórę sprawiając, że jest super miękka w dotyku. Efekt utrzymuje się jeszcze następnego dnia rano. Ja co prawda nie jestem zwolenniczką masek na tkaninie, ale ta faktycznie spełnia swoje zadanie. Polecam.


Bandi - Juicy Power - Nawilżający sorbet - Lekki, nawilżający i przyjemnie pachnący krem na lato dla niezbyt wymagającej skóry. Tak jak przypuszczałam dosyć szybko się skończył. Więcej na jego temat pisałam <tu>. Może być. 




Bandi - Juicy Power - Odmładzający mus - Regeneruje, nawilża i odżywia. Lekka konsystencja idealna na lato. W porównaniu do nawilżającego sorbetu ten ma dużo bogatsze działanie. Więcej o nim <tu>. Polecam.



Filorga - Global-repair - Odżywczy krem rewitalizujący przeciw starzeniu się skóry - Posiadam próbkę. Ma lekką, kremową konsystencję białego koloru i delikatny zapach. Nadaje się pod makijaż i szybko się wchłania. Sprawia, że skóra jest dogłębnie odżywiona i nawilżona. Ładnie wygładza skórę. Szkoda tylko, że jego cena jest okropnie ogromna.


Hagi - Ultrałagodzący krem na dzień i na noc - Posiadam próbkę. Lekka, kremowa formuła o różowym kolorze. Posiada delikatny zapach, który jest neutralny. Fajnie łagodzi skórę i szybko się wchłania. Świetnie nawilża i nadaje się pod makijaż. Cenowo wypada trochę drogo w porównaniu do innych kremów z takim samym lub lepszym działaniem.


Sensum Mare - Algolight - Zaawansowany krem rewitalizujący i przeciwzmarszczkowy o lekkiej konsystencji - Posiadam próbkę. Lekka, kremowa konsystencja białego koloru i niezbyt wyczuwalny zapach, który jest neutralny. Krem jest wegański, a 96% to składniki pochodzenia naturalnego. Bardzo szybko się wchłania. Cera jest wygładzona, miękka i taka aksamitna. Ma również działanie nawilżające. Prawdę mówiąc spodziewałam się lepszych efektów.


Oriflame - Giordani Gold - Serum Boost Primer - Baza z serum - Szklane opakowanie wygląda luksusowo, a sama cena również jest spora. Ma wodną, lekko żelową formułę z błyszczącymi drobinkami. Posiada perfumowany zapach, który jest raczej neutralny. Szybko się wchłania i dobrze współgra z nakładanymi później produktami. Sprawia, że skóra jest nawilżona i bardziej gładka. Nie zostawia lepkiej warstwy. Niestety nie przedłuża trwałości makijażu. Mikroperełki sprawiają, że skóra wygląda na rozświetloną jednak po nałożeniu podkładu baza nie jest w żadnym stopniu widoczna. Wydajność bardzo dobra, ale działanie marne chyba, że do używania samodzielnie, a nie pod makijaż. Nie polecam.



Eveline - Wonder Match - Bamboo Loose Powder - Bambusowy puder sypki wygładzająco-matujący - Zielone opakowanie o niezbyt dużej pojemności przez co sam produkt dosyć szybko się kończy. Ma przyjemną lekką formułę i jest transparentny chociaż w dużej ilości potrafi bielić. Nie posiada zapachu. Na skórze daje matowe wykończenie, które wygląda naturalnie, a nie sucho. Świetnie wygładza skórę. Nie wysusza i nie zapycha oraz jest trwały. Wiadomo, że z czasem skóra się wyświeca, ale wygląda to na tyle spójnie, że może się obejść bez poprawek. Jeden z lepszych pudrów jakie miałam okazję używać. Polecam.



Bell - Mystical Forest - Mystic Glow Highlighter - Rozświetlacz do twarzy i ciała - Plastikowe, małe opakowanie bardzo ładnie wygląda i sprawdzi się w podróży. Odcień to 01 luminous spirit, ale wydaje mi się, że innych odcieni nie było. Ma złoty, niezbyt mocny kolor, który mieni się lekko na różowo i jest aksamitny pod palcem. Ma bardzo przyjemną formułę i nie posiada zapachu. Na twarzy daje efekt tafli bez jakichkolwiek drobinek. Pigmentacja jest bardzo dobra - niezbyt delikatna ani też zbyt mocna. Taka akurat. Aplikacja jest bezproblemowa. Daje ładny, naturalny efekt. Świetnie podkreśla to co chcemy, można go budować i nie robi plam. Dodatkowo jest trwały. Wydajność również na plus. Sprawdzi się nie tylko na co dzień, ale i na większe wyjścia. Kolejny dobry rozświetlacz tej marki. Polecam. 



L'oreal ParisInfaillible 36H Grip-Micro - Fine Brush Eyeliner - Eyeliner - Świetny matowy eyeliner z bardzo precyzyjną końcówką, która pozwala na namalowanie bardzo cienkiej linii. Dodatkowo bardzo wydajny i mega trwały. Więcej o nim <tutaj>. Uwielbiam.



AA Wings of Color - Star Secrets - The Precision Mascara - Precyzyjna maskara pogrubiająco-wydłużająca - Efekt spektakularnych rzęs z precyzyjną szczoteczką. Sprawdza się nie tylko na co dzień, ale i na większe wyjścia. Rozdziela, wydłuża i pogrubia dając fantastyczny, trwały efekt. Uwielbiam.



Essence - 8h Matte Comfort Lip Liner - Matowa kredka do ust - Automatyczna konturówka, mój odcień to 04 rosy nude. Bardzo podobny do koloru ust. Ma odpowiednią konsystencję - nie jest zbyt twarda ani zbyt miękka. Posiada matowe wykończenie, które nie wygląda sucho i łatwo aplikuje się ją na usta. Świetnie się sprawdza pod błyszczyk czy pomadkę, ale można ją też nosić samodzielnie. O ile w opcji z pomadką jest komfortowa w noszeniu tak samodzielnie lekko wysusza usta. Dodatkowo jest zastygająca co wpływa na jej świetną trwałość. Wydajność również jest bardzo dobra. Nie rozmazuje się podczas noszenia i ładnie wygląda na ustach. Polecam.



Dr Irena Eris - Provoke - Bright Lipstick - Pomadka nabłyszczająca do ust - Srebrne, lustrzane opakowanie z magnesem wygląda luksusowo. Mój odcień to 502 electric pink - czyli idealny różowy kolor w sam raz na lato. Pomadka ma lekką, kremową konsystencję. Na ustach daje błyszczące wykończenie bez jakichkolwiek drobinek. Świetnie wygląda, a przy okazji nawilża usta. Sprawia, że są miękkie i komfortowo się nosi. Co prawda nie należy do trwałych pomadek, ale ładnie schodzi, a kolor jest po prostu cudowny. Dodatkowo jest mega wydajna i łatwo się aplikuje. Uwielbiam.



Bielenda - Ayurveda Skin Yoga - Nawilżająco-relaksujący pielęgnacyjny rytuał do rąk i paznokci - Mała, pistacjowa tubka, która sprawdzi się do noszenia w torebce. Przyjemna, lekka, a jednocześnie bogata konsystencja o białym kolorze łatwo się aplikuje. Krem ma dosyć specyficzny zapach, który nie każdemu może się spodobać. Na szczęście nie jest zbyt mocno wyczuwalny. W składzie znajdziemy olej owsiany, jaśmin i ashwagandhę, które mają nawilżać, odżywiać i sprawdzić się w domowym spa. Krem szybko się wchłania. Dogłębnie nawilża skórę przy okazji ją odżywia. Sprawia, że dłonie są przyjemnie aksamitne w dotyku jakby właśnie wróciły ze spa. Dodatkowo daje uczucie ukojenia. Wydajność jak na małe opakowanie jest w porządku. Polecam.



Miya Cosmetics - mySHOWERgel - Naturalny żel pod prysznic z olejkiem makadamia - Różowa butelka z pompką przez którą nie widać ile kosmetyku nam jeszcze zostało. Żel ma gęstą konsystencję, nie posiada koloru i dziwny, nieco męski zapach, który nie każdemu przypadnie do gustu. Ja akurat się przyzwyczaiłam i było w porządku. Mamy tu 97 % składników pochodzenia naturalnego w tym olej makadamia (nawilża), ekstrakt z owsa (koi, odżywia i regeneruje) czy prebiotyki (wygładzają i odżywiają). Dodatkowo jest to produkt wegański bez zbędnych dodatków. Żel dobrze się pieni i łatwo rozprowadza. Skóra po użyciu jest oczyszczona i odświeżona. Fajnie nawilża i koi sprawiając, że ciało jest gładkie i miękkie w dotyku. Wydajność natomiast jest średnia. Gdyby nie zapach byłby całkiem niezły. Może być.




Vianek - Seria różowa - Łagodząco-wygładzający peeling do ciała - Ma gęstą konsystencję o lekko różowym kolorze z drobno zmielonymi pestkami czarnego bzu i cukru. Posiada delikatny kwiatowy zapach. Należy do mocnych zdzieraków więc do skóry wrażliwej może się nie sprawdzić. W składzie poza pestkami czarnego bzu znajdziemy też olej kokosowy i witaminę E, które zmiękczają i zapewniają ukojenie. Skóra po użyciu jest bardzo dobrze oczyszczona, miękka i gładka w dotyku. Czuć delikatne nawilżenie i ukojenie. Podczas zmywania czuć lekko olejową warstwę, która znika po całkowitym umyciu. Wydajność jak na peeling jest całkiem niezła chociaż wiadomo, że te do ciała kończą się zbyt szybko. Polecam.



Bielenda - Minty Fresh Foot Care - Zmiękczający krem/ maska do stóp na silne zrogowacenia - Miałam peeling z którego byłam zadowolona z tej serii więc postanowiłam sprawdzić kolejny kosmetyk tym razem krem do stóp. Miętowa szata graficzna, która wygląda przepięknie, a sam produkt zamknięty w tubce z zamknięciem na klik. Krem ma gęstą, bogatą konsystencję białego koloru i fajny odświeżający, miętowy zapach. W składzie znajdziemy orzeźwiający ekstrakt z mięty i zmiękczający mocznik. Aplikacja jest bezproblemowa - szybko się wchłania i rozprowadza. Świetnie zmiękcza stopy zostawiając je nawilżone, zregenerowane i ukojone jednocześnie. Stopy są miękkie i zadbane. Nie wiem jak się sprawdzi w przypadku silnych zrogowaceń, ale ja szczególnie na piętach mam problem ze skórą. Podczas kąpieli traktuje je tarką, a później nakładam ten krem i jest rewelacja. Dodatkowo jest bardzo wydajny. Polecam.



Indigo - Richness Body Lotion Shimmer - Alter Ego - Perfumowany balsam do ciała - Posiadam próbkę. Balsam ma lekką formułę, białego koloru i przepiękny waniliowy zapach. Pachnie jak jakiś luksusowy perfum. Szybko się wchłania. Po rozprowadzeniu skóra jest nawilżona i wygładzona. Dodatkowo balsam po aplikacji posiada mnóstwo maleńkich, złotych drobinek, dzięki czemu skóra jest rozświetlona i pokryta drobinkami. Mi osobiście średnio się to podoba ze względu na ich ogromną ilość. Plusem natomiast jest to, że zapach zostaje również na ciele :)


Indigo - Richness Body Lotion Shimmer - Seventh Heaven - Perfumowany balsam do ciała - Konsystencja w porównaniu do poprzedniego balsamu niczym się nie różni. Zapach tutaj jest mniej zachwycający. Pachnie jak jakieś stare męskie perfumy. Działanie jak i wygląd na skórze również jest identyczne.


Bielenda - Magic Bronze - Rozświetlający balsam do ciała ze złotą perłą - Poręczna butelka z pompką z brązową szatą graficzną wygląda obłędnie. Balsam ma lekko beżowy kolor z subtelnymi drobinkami. Posiada kwiatowo- orzechowy zapach, który jest cudowny i ma gęstą, ale lekką konsystencję. W składzie znajdziemy olej makadamia, babassu, masło karite, a także d-panthenol i witaminę E. Po użyciu skóra jest przyjemnie nawilżona, wygładzona i aksamitna w dotyku. Jednocześnie jest rozświetlona, a subtelne drobinki mienią się w słońcu co wygląda cudownie. Balsam podkreśla opaleniznę i sprawia, że skóra wygląda zdrowo, świeżo i promiennie. Kosmetyk szybko się wchłania i nie brudzi ubrań, a wydajność jest bardzo dobra. Najlepszy balsam do ciała na lato jaki miałam okazję używać. Uwielbiam.



Bania Agafia - Odmładzające masło do ciała olejek amarantowy & olejek z kwiatu lotosu - Słoik z czarną zakrętką. Ma gęstą konsystencję o lekko różowym kolorze. Posiada zapach, który jest w porządku. W składzie znajdziemy olejki z szarłatu i lotosu, olejek z cytryńca chińskiego czy kwiatostany wierzbówki kiprzycy, które mają odżywiać i regenerować skórę. Kosmetyk łatwo się nakłada, szybko wchłania i nie zostawia lepkiej warstwy. Skóra jest odżywiona i ukojona. Fajnie wygładza. Jest bardzo wydajne. Niestety czas zużycia się skończył. Osobiście brakuje mi tu trochę nawilżenia. Może być.



Artishoq - Odżywka do włosów "Ekspresowa kuracja nawilżająca" - Niebieska tubka z zamknięciem na klik - ślicznie wygląda. Ma lekką, kremową konsystencję białego koloru i świeżo-ziołowy zapach, który nie każdemu może się spodobać chociaż nie jest zbyt nachalny. W składzie znajdziemy kwas hialuronowy, olej słonecznikowy, a także ekstrakt z karczocha, które mają nawilżyć i wygładzić włosy. Aplikacja jest bezproblemowa. Włosy po użyciu są nawilżone, wygładzone i miękkie. Bez problemu można je rozczesać. Nie obciąża włosów i jest wydajna. Jednak szampon z tej serii bardziej przypadł mi do gustu, a odżywki do włosów znam inne, które są lepsze. Może być.



Anwen - Odżywka do włosów o średniej porowatości "Proteinowa zielona herbata" - Posiadam próbkę. Ma lekką formułę, białego koloru i bardzo delikatny zapach zielonej herbaty. Łatwo się rozprowadza, równie szybko zmywa i da się po niej rozczesać włosy bez żadnych zbędnych kosmetyków. Fajnie wygładza włosy i ich nie obciąża. Jak na to, że moje włosy nie lubią protein to naprawdę działanie było dobre.


Anwen - Odżywka do włosów o wysokiej porowatości "Proteinowa Orchidea" - Posiadam próbkę. Ma lekko lawendowy kolor i kwiatowy zapach, który jest ok. Konsystencja jest bardziej gęsta. Sprawia, że włosy są miękkie i odżywione. Również nie obciąża.


Anwen - Odżywka do włosów o wysokiej porowatości "Emolientowa Róża" - Posiadam próbkę. Odżywka ma taki różany, babciny zapach. Sama konsystencja jest lekka. W składzie znajdziemy olej brokułowy, makowy, dyniowy, z rzodkiewki i krokosza bawierskiego i masło shea. Sprawia, że włosy są bardzo miękkie i gładkie w dotyku. Są bardziej lśniące i wyglądają zdecydowanie lepiej.


Znacie coś z tego zestawienia? Jak Wam idzie denkowanie kosmetyków? :)


Pozdrawiam :)


Niektóre z kosmetyków otrzymałam w ramach współpracy, ale nie miało to wpływu na moją opinię.