18 września 2021

232. Denko - sierpień 2021

 

Hej :)


Czas na denko sierpnia - tym razem udało mi się zużyć całą masę kosmetyków :) Zużyłam w sumie 25 kosmetyków w tym 1 próbkę, 7 kosmetyków do pielęgnacji twarzy, 8 do makijażu, 3 do pielęgnacji ciała, 4 do włosów i 2 do paznokci. Jeśli jesteście ciekawi mojej opinii na temat tych kosmetyków to zapraszam na mini recenzję :)


 

AA - My Beauty Power - Wygładzające serum-booster - Serum ma bardzo ładny zapach i świetnie wygładza skórę. Jeśli chodzi o wydajność to niestety nie ma szału. Więcej na jego temat <tutaj>




Mohani - Natural Spa - Serum do twarzy kwas migdałowy 10% - Prawdę mówiąc od tego kosmetyku rozpoczęłam swoją przygodę z kwasami. Serum zamknięte w szklanej, brązowej butelce z pipetą. Bardzo ładnie się prezentuje z niebieską szatą graficzną. Kosmetyk jest średnio gęsty. Nie wylewa się z dłoni, ale nie jest zbyt gęsty. Nie posiada zapachu. Mamy tu kwas migdałowy 10% (nawilża), kwas salicylowy 2% (pomaga usuwać niedoskonałości), niacynamid (reguluje sebum i łagodzi), ekstrakty z brzoskiwni, malin i owoców jabłka (rozjaśniają, oczyszczają) oraz kwas hialuronowy, który nawilża. Oczywiście z kwasami trzeba uważać więc początkowo nałożyłam serum raz na tydzień, potem 2, a później używałam 3 dni w tygodniu. Muszę powiedzieć, że jestem pozytywnie zaskoczona działaniem. Kosmetyk po aplikacji się lepi, ale mi to nie przeszkadza, bo i tak nakładam na niego krem. Zawsze stosuję go wieczorem na noc. Efekt jest widoczny po kilku aplikacjach. Przede wszystkim niedoskonałości zniknęły - wiadomo, że to co jemy też ma na to wpływ, ale w pewnym momencie moja skóra była bez niedoskonałości - serio. Dodatkowo cera stała się bardziej rozjaśniona i bardziej nawilżona. Poza tym skóra jest wygładzona, a naskórek złuszczony bez jakichkolwiek podrażnień. Jestem zachwycona i na pewno go jeszcze zakupię. Polecam.



OnlyBio -Face Balance - Serum adaptogenne zwężające pory - Opakowanie to szklana buteleczka z pipetą w bardzo ładnej szacie graficznej. Serum ma rzadką konsystencję o delikatnym miętowym kolorze. Ślicznie pachnie zieloną herbatą. W środku znajdziemy różaniec górski (działa antyoksydacyjnie), 5% niacynamid (zapobiega powstawaniu niedoskonałości, wyrównuje strukturę) i zieloną herbatę (tonizuje i łagodzi). Kosmetyk bardzo szybko się wchłania. Nie podrażnia i nie wysusza. Po użyciu skóra jest miękka i gładka w dotyku oraz przygotowania pod nałożenie kremu. Po dłuższym stosowaniu zauważyłam wygładzenie cery oraz zmniejszenie niedoskonałości. W pewnym momencie w ogóle ich nie miałam na skórze. Dodatkowo cera po użyciu jest delikatnie zmatowiona. Nie zauważyłam, aby pory zostały zwężone, aczkolwiek i tak jestem zadowolona z efektów. Nie wiem czemu, ale moja skóra uwielbia kosmetyki z zieloną herbatą. Wydajność raczej średnia, ale myślę, że i tak warto spróbować. Polecam.



Vianek - Seria pomarańczowa - Odżywczy krem pod oczy - Kosmetyk ma lekką, przyjemną konsystencję o białym kolorze. Posiada delikatny zapach, który jest w porządku. W środku znajdziemy olej sojowy, z pestek moreli i rokitnikowy, które mają odżywiać oraz ekstrakt z szyszek chmielu, który zapobiega starzeniu. Krem szybko się wchłania i jest niewyczuwalny na skórze. Po użyciu skora jest ładnie odżywiona, wygładzona i miękka w dotyku. Kosmetyk nadaje się pod makijaż i jak na małe opakowanie należy do wydajnych produktów. Delikatnie nawilża, ale odżywienie jest naprawdę świetne. Dla osób z niewielkimi problemami w okolicy oczu powinien się sprawdzić. Polecam.




Orientana - Lip Scrub Sugarcane Energy - Naturalny peeling do ust - Opakowanie w formie sztyftu jest papierowe i wegańskie za co duży plus. Szata graficzna kolorowa bardzo ładnie wygląda. Peeling ma kremową konsystencję z mnóstwem cukrowych drobinek. Posiada zapach, który jest przyjemny. W środku znajdziemy cukier trzcinowy, woski i olejki roślinne. Kosmetyk ładnie się rozprowadza na ustach i jest przyjemny w aplikacji. Po użyciu usta są delikatnie złuszczone i odżywione. Dodatkowo czuć, lekką warstwę na ustach, która chroni dzięki czemu nie potrzebujemy dodatkowo pomadki ochronnej. Usta są miękkie, gładkie i wygładzone, a suche skórki znikają w mgnieniu oka. Wydajność jest na dobrym poziomie i po mimo trochę wysokiej ceny jak na taki produkt to naprawdę jest warty uwagi. Polecam.




Floslek - Sun Care - Ochronny krem na słońce SPF 50 - Krem jest bardzo gęsty i tłusty o białym kolorze. Bardzo tępo rozprowadza się po skórze i niestety bieli. Dodatkowo poza ochroną nie ma żadnych innych właściwości więc konieczne jest użycie dodatkowego kremu na dzień. Skóra po aplikacji się świeci, a podczas rozsmarowywania sprawia wrażenie jakby się rolował. Używałam pod makijaż i nic złego się nie działo. Na plus wydajność i to by było tyle. Nie polecam.



Bielenda - Eco Nature - Balsam do ust nawilżający - "Mleczko migdałowe + jaśmin + róża" - Bardzo ładne kwiatowe opakowanie, które jest tubką. Co prawda wolę balsamy w sztyfcie, ale tu mi to zbytnio nie przeszkadza. Aplikator natomiast jest bardzo precyzyjny. Ten kosmetyk ma 99% składników naturalnych i jest wegański. W środku znajdziemy jaśmin (koi i łagodzi), różę (nawilża, wygładza i odżywia) oraz mleczko migdałowe, które odżywia, nawilża i zmiękcza. Balsam ma lekką konsystencję i ma biały kolor, ale po rozprowadzeniu jest przeźroczysty. Po aplikacji czuć jakbyśmy mieli olejek na ustach chociaż nie jest tłusty. Nie lepi się i bardzo ładnie nawilża. Jest to chyba najbardziej nawilżający balsam do ust jaki miałam okazję używać. Dodatkowo czuć wygładzenie i ukojenie. Kosmetyk jest wydajny, aczkolwiek nie sprawdzi się przy bardzo spierzchniętych ustach. Poza tym nie należy do zbyt trwałych kosmetyków, bo szybko znika. Tak czy inaczej u mnie się sprawdza. Może być.



Bell - Peach Skin BB Cream - Krem BB - Mój odcień to natural beige. Kosmetyk ma kremową konsystencję i posiada delikatny, ale przepiękny brzoskwiniowy zapach. Krycie lekkie, ale da się trochę dobudować. Wiadomo, że wszystkiego nam nie zakryje, bo jest to krem BB, a nie podkład. Po aplikacji wygląda bardzo naturalnie i świeżo czyli idealnie na lato, gdy mamy ochotę na delikatny makijaż. Ja używam go na dwa sposoby: aplikuję normalnie jak podkład gąbeczką albo mieszam z bazą rozświetlająca i rozsmarowuję na twarzy. Nie robi smug i długo utrzymuje się na twarzy. Po jakimś czasie wchodzi w zagłębienia skóry, ale idzie go wtedy wklepać w tych miejscach i dalej wygląda super. Zazwyczaj nakładam konturowanie na mokro i nie pudruję policzków, ale nawet tutaj nic się z nim nie dzieje przez długi czas. Dobrze współpracuje z innymi kosmetykami, a dodatkowo wygładza skórę i wyrównuje koloryt. Wydajność raczej słaba, ale mamy tutaj 20 gram produktu więc niezbyt dużo. Jak dla mnie fajny krem BB na co dzień idealny na lato. Polecam.



Paese- Puff Cloud, Under Eye Powder - Puder pod oczy - Puder jest białego koloru, bardzo drobno zmielony i nie posiada zapachu. Opakowanie proste, aczkolwiek wygląda elegancko. Używałam go z różnymi korektorami i ładnie je utrwala, ale trzeba uważać jaką ilość pudru aplikujemy. Tutaj im mniej tym lepiej. Zbyt duża ilość pudru sprawia, że wygląda ciężko, sucho i wybiela. Bardzo ładnie wygładza skórę. Ma raczej matowe wykończenie idące delikatnie w satynę. Nie uczula ani nie podrażnia, do tego jest trwały i wydajny. Biorąc pod uwagę wszystkie pudry, które miałam pod oczy ten nie wypada źle, aczkolwiek ten z Hean jest przynajmniej dla mnie lepszy. Może być. 




Golden Rose - Miracle Pencil - Wielofunkcyjna kredka do oczu i ust - Kredka jest miękka i ma cielisty kolor z delikatnym różowym tonem. Aplikacja jest szybka i przyjemna. Używałam jej głównie na linię wodną i w tej roli sprawdza się genialnie. Ładnie rozjaśnia spojrzenie i nawet po 8 godzinach miejscami jest widoczna za co duży plus. Jeśli chodzi o używanie kredki jako konturówki to również nie ma problemu z rozprowadzaniem, aczkolwiek na ustach przynajmniej u mnie wygląda bardzo sucho więc przestałam ją do tego celu używać. Dodatkowo kredka jest drewniana i musimy ją temperować co niestety nie jest zbyt łatwym zadaniem. Podczas temperowania często się łamie. Tak więc ma swoje plusy i minusy. Kolor jest przepiękny i chyba głównie z tego względu kupiłabym ją ponownie. Może być.



Catrice - Liquid Liner - Eyeliner w płynie - Czarne opakowanie z wyciąganą końcówką zakończoną pędzelkiem. Posiada delikatny zapach, który jest niewyczuwalny. Eyeliner zastyga tworząc przepiękną matową czerń. Aplikator jest precyzyjny, ale kosmetyk szybko wysycha w opakowaniu więc im dłużej go używamy tym gorzej maluje się kreskę. Niestety ma tendencję do ścierania się szczególnie w kącikach oka co nie wygląda zbyt estetycznie. Szybko zasycha więc trzeba w miarę szybko z nim pracować. Myślę, że jakby formuła kosmetyku była bardziej dopracowana to kupiłabym ponownie. Dodatkowo nie jest zbyt wydajny, bo szybko się kończy. Może być.



Maybelline New York - Color Sensational Shaping Lip Liner - Konturówka do ust - Mój odcień to 10 nude whisper. Jest to wykręcana konturówka, która jest miękka i łatwo sunie po ustach. Świetny kolor taki ciemno nudziakowo pudrowy róż dobrze się sprawdzi na co dzień. Kredka jest dobrze napigmentowana i delikatnie zastyga więc jest trwała. Niestety ma tendencję do wysuszania ust co widać niemal zaraz po nałożeniu. Dosyć szybko się łamie przez co kosmetyk jest trochę marnowany i to nie z naszej winy. Nie polecam.



Catrice - Volumizing Lip Booster - Błyszczyk powiększający usta - Mój kolor to 120 coffee shot. Taki nudziakowy chłodny róż, który przepięknie wygląda na ustach. Po aplikacji czuć chłodzenie przez co fajnie się sprawdzi na lato. Błyszczyk jest gęsty i minimalnie się lepi, ale mi to nie przeszkadza. Nałożony na usta tworzy błyszczącą taflę co bardzo ładnie i naturalnie wygląda. Dosyć długo się utrzymuje jak na błyszczyk. Delikatnie mrowi, ale nie zauważyłam, aby powiększał usta. Tak czy inaczej precyzyjny aplikator, przyjemnie się nosi na ustach i jest wydajny. Jeden z lepszych jakich miałam. Polecam.



Bell - Snowy Wonderland - Fire on the Snow Lip Gloss - Błyszczyk do ust z efektem lawy - Ładnie wygląda w opakowaniu. Na dole mamy czerwoną część, a u góry przeźroczystą, które po wyjęciu tworzą jedną całość. Aplikator standardowy jak na błyszczyk przystało. Bardzo słodko pachnie. Nazwa kusząca jednak na tym wszystko się kończy. Błyszczyk nałożony na usta tworzy dziwną warstwę i jest dosyć tłusty. Przeźroczysta warstwa zostaje na ustach natomiast ta czerwona tworzy nieestetyczne grudki co wygląda po prostu paskudnie. Jakby wyrzucić to czerwone coś i zostawić sam przeźroczysty olejek to produkt mógłby się sprawdzić jako pomadka do ust, bo ładnie je pielęgnuje jednak te czerwone grudki trzeba usunąć. Po raz pierwszy tak bardzo kosmetyk marki Bell nie przypadł mi do gustu. Nie polecam.



Essence - Instant Matt - Make-up Setting Spray - Spray do utrwalania makijażu - Mała plastikowa butelka,w białym kolorze z dozownikiem, który wydaje odpowiednią ilość mgiełki. Nie zmoczy i nie zepsuje nam makijażu, a to już dużo :) Spray bardzo dobrze ściąga pudrowość z twarzy, dzięki czemu makijaż wygląda świeżo, a nie ciężko. Nie zauważyłam, aby matowił skórę aczkolwiek przedłuża trwałość makijażu. Tani, wydajny i w sam raz do torebki. Może być. 


Eveline - Royal Snail - Terapia Śluzem Ślimaka - Intensywnie regenerujący krem-maska do rąk - Opakowanie to standardowo tubka, w złoto-beżowych odcieniach co wygląda bardzo elegancko. Ma kremową, ale bogatą konsystencję o białym kolorze. Ma przyjemny zapach, taki kosmetyczny z jakimś dodatkiem, ale nie wiem co to jest. Mamy tu filtrowany śluz ślimaka, który regeneruje skórę, olejek moringa, który pielęgnuje, ujędrnia i uelastycznia. Krem szybko się wchłania i się nie lepi. Skóra po użyciu jest przyjemnie gładka i miękka. Dodatkowo dłonie są odżywione i nawilżone. Krem jest bardzo wydajny, bo niewielka ilość wystarczy na pokrycie dłoni, a poza tym jest tani. Maską raczej bym go nie nazwała i do bardzo wysuszonych dłoni może być raczej za lekki. Polecam.



Mokosh Cosmetics - Balsam do ciała "Melon z ogórkiem" - Posiadam próbkę w sumie już drugą więc na pierwsze wrażenie na temat balsamu zapraszam <tu> .


Soraya - #Foodie - Regenerujący krem do stóp "Miód Manuka" - Krem zamknięty w pastelowej, fioletowej tubce z zamknięciem na klik. Kosmetyk ma lekką konsystencję o delikatnie żółtym kolorze. Delikatnie, ale przyjemnie pachnie miodem. Mamy tu ekstrakt z miodu manuka, który działa wygładzająco. Po aplikacji stopy są przyjemnie miękkie i gładkie. Minimalnie nawilża, a do tego regeneruje i zmiękcza naskórek. Z problematycznymi, szorstkimi stopami raczej sobie nie poradzi. Poza tym tani, wydajny i przyjemny w aplikacji jak i w efektach, ale bez spektakularnych efektów raczej do bezproblemowych stóp. Polecam.



Ziaja - Oliwkowy żel pod prysznic - odżywka do skóry - Opakowanie to plastikowa, zielona butelka z zamknięciem na klik. Konsystencja jest lekko lejąca, ale bez przesady o zielonym kolorze. Delikatnie pachnie oliwką. Zapach utrzymuje się jeszcze po umyciu. Żel dobrze rozprowadza się na skórę i łatwo się zmywa. Mamy tu olej z oliwek, który odżywia i d-panthenol, który nawilża i łagodzi. Po użyciu skóra jest oczyszczona, gładka i przyjemna w dotyku. Nawilżenie może i jest, ale znikome dlatego i tak zawsze nakładam balsam lub masło do ciała. Poza tym nie wysusza i nie podrażnia. Może być.



Bania Agafia - Szampon dermatologiczny przeciw wypadaniu włosów - Opakowanie to plastikowa butelka z motywem roślinnym i białą zakrętką. Otwór butelki jest dosyć spory przez co może się za dużo szamponu wylać. Szampon ma gęstą, żelową konsystencję o jasnozielonym kolorze. Ma bardzo ładny odświeżający zapach. Kosmetyk dobrze się pieni i świetnie oczyszcza skórę głowy przy czym jej nie podrażnia. Łatwo się zmywa i jest wydajny - niewielka ilość wystarczy na pokrycie włosów. Włosy po umyciu są przyjemnie gładkie, sypkie i czyste. Działa również na wypadanie włosów. Podczas rozczesywania zdecydowanie mniej włosów mi wypadało niż wcześniej. Jeden z lepszych jakie miałam. Polecam.



Anwen - Sleeping Beauty - Maska do włosów o średniej porowatości na noc - Jest to moje pierwsze podejście do tej marki i już mogę powiedzieć, że na pewno nie ostatnie. Opakowanie to tubka z zamknięciem na klik. Wolałabym jednak coś z pompką, bo już w połowie pojawia się problem z wyciśnięciem produktu na dłoń. Szata graficzna bardzo mi się podoba. Maska ma gęstą konsystencję o białym kolorze. Posiada zapach, który jest bardzo przyjemny i świeży. Używałam jej głównie jako maskę nałożoną na kilka minut oraz w metodzie OMO. Co do drugiej opcji to włosy były obciążone chociaż nie wiem czy to wina tej maski czy innego produktu. Natomiast użycie jej samodzielnie z szamponem działa cuda. Włosy po umyciu są cudownie lśniące i sypkie. Dodatkowo są bardzo miękkie, nawilżone i zdecydowanie mniej się puszą. Nawet końcówki wyglądają na zdrowsze i nie są suche. Do tego kosmetyk jest wydajny i cena adekwatna do jakości. Polecam.



Kallos - KJMN - Elixir Hair Beautifying Oil - Olejek upiększający - Olejek jest zamknięty w plastikowej przeźroczystej butelce z pompką. Kosmetyk jest dosyć gęsty jak na olejek, ale dzięki temu nie spływa z dłoni i łatwo się rozprowadza. bardzo słodko, ale przyjemnie pachnie. Mamy tutaj olejki macadamia, migdały i ielj z siemia lnianego, które odżywiają i chronią końcówki przed rozdwajaniem. Używam go zazwyczaj na mokre włosy na końcówki i po wysuszeniu są one odżywione, pełne blasku i wyglądają na zdrowsze. Dodatkowo są wygładzone, a efekt utrzymuje się niemalże do następnego mycia. Z czasem zaczęłam również go używać do stylizacji włosów, gdy na przykład robię kucyk, a niesforne kosmyki wystają to niewielka ilość olejku i są wygładzone oraz zostają na miejscu przez cały dzień. Do tego jest bardzo wydajny, bo niewielka ilość wystarczy na pokrycie nawet całych włosów i tani. Szkoda, że tak ciężko go znaleźć. Polecam.



ProSalon - Professional - Iron Spray Provitamin B5 and UV Filter - Termoochronny dwufazowy spray do prostowania włosów - Plastikowe przeźroczyste opakowanie z atomizerem. Posiada zapach, który nie jest zły, ale nie każdemu przypadnie do gustu. Mamy tu prowitaminę B5, która nawilża włosy oraz filtry UV, które chronią przed działaniem czynników zewnętrznych. Używam spray'u tylko i wyłącznie przed prostowaniem lub suszeniem włosów. Kosmetyk jest bardzo wydajny tym bardziej, że nie używam go codziennie. Faktycznie chroni włosy przed wysoką temperaturą dodatkowo włosy są gładkie i błyszczące. Jeśli chodzi o nawilżenie to nie zauważyłam tego efektu. Może być.


Modena Nails - Rubber Base + Vitamins - Mousse Rose - Baza kauczukowa z witaminami - Baza jest zamknięta w klasycznej butelce jak wszystkie lakiery hybrydowe czy zwykłe. Ma gęstą konsystencję o bladoróżowym kolorze. Posiada zapach, który jak na lakiery jest o dziwo przyjemny. Świetnie się sprawdza do przedłużania paznokci jak i ich nadbudowania. Posiada kolor więc jeśli chcemy możemy ją nałożyć samą, na to top i mamy stylizację gotową. Dzięki temu, że jest gęsta to pozwala na przyjemną pracę bez zalewania skórek. Jest bardzo wydajna, bo wystarczy niewielka ilość na pokrycie paznokci, a dodatkowo same opakowanie ma sporą pojemność. Nie piecze w lampie i utrzymuje się bez najmniejszych problemów. Jak dla mnie najlepsza z baz kauczukowych jakich używałam do tej pory. Polecam.


Chiodo Pro - Soft Gel Cover Light - Żel jest zamknięty w czarnym eleganckim słoiczku z zakrętką. Produkt ma gęstą konsystencję o jasnoróżowym kolorze. Posiada zapach, który nie jest zbyt przyjemny, ale takie są uroki produktów do stylizacji paznokci. Dzięki temu, że jest jednofazowy i samopoziomujący świetnie się sprawdzi dla osób początkujących. Ładnie rozprowadza się na paznokciach, a praca z nim to czysta przyjemność. Jest gęsty więc nie zalewa skórek. Świetnie się sprawdzi do przedłużania paznokci jak i solo ze względu na swój kolor. Najlepszy żel jaki miałam do tej pory. Polecam.


Który z kosmetyków chcielibyście poznać? A może jakiś znacie? :)

Pozdrawiam :)