06 lutego 2024

497. Denko - styczeń 2024

 

Hej :)


Czas na pierwsze denko w tym roku :) W sumie 23 kosmetyki w tym 9 do pielęgnacji twarzy, 9 do makijażu, 4 do ciała i 1 do włosów. Zapraszam na przegląd :)



Garnier - Skin Naturals - Czysta Skóra - Płyn micelarny w żelu z węglem - Solidna i duża butelka z której właśnie Garnier słynie. Kosmetyk ma lekko żelową konsystencję o lekko szarym kolorze. Posiada ledwo wyczuwalny jakby węglowy zapach. W składzie znajdziemy micele, które mają usuwać makijaż, a także węgiel i kwas salicylowy, które oczyszczają i zmniejszają niedoskonałości. Dzięki swojej formule płyn ten poza demakijażem oczu nie wymaga użycia płatków kosmetycznych. Zmywając makijaż nalewam go sobie na rękę i usuwam makijaż co jest super, bo płyny micelarne wymagają niestety użycia płatków. Po użyciu płyn należy zmyć z twarzy. Kosmetyk skutecznie usuwa makijaż przy czym nie podrażnia i nie wysusza skóry. Cera jest oczyszczona, miękka i gładka w dotyku. Nie zauważyłam, aby zmniejszał niedoskonałości, ale na pewno nie wychodziły nowe. Wydajność bardzo dobra, a dodatkowo kosmetyk jest wegański. Polecam. 




Soraya - Plante - Hydrolat neroli do twarzy - Mała butelka z zamknięciem na klik chociaż preferowałabym atomizer. Kwiatowa szata graficzna świetnie wygląda. Wodnista formuła i piękny kwiatowy zapach. 98 % składników jest pochodzenia naturalnego w tym naturalna woda neroli czy glukonolakton. Stosowałam jako tonik ze względu na opakowanie wspomagałam się płatkami kosmetycznymi. Hydrolat szybko się wchłania i świetnie odświeża skórę. Sprawia, że jest ona bardziej miękka i przygotowuje ją do dalszych etapów pielęgnacji. Nie przesusza, nie powoduje ściągnięcia i nie podrażnia cery. Ze względu na małe opakowanie kosmetyk zbyt szybko się kończy. Niestety nie widzę większego działania na skórę, a szkoda. Może być. 



Pierre Rene - Thermal Water - Woda termalna - Biała butelka z atomizerem, który trochę szwankuje z prostą szatą graficzną. Woda jak nazwa wskazuje ma wodną konsystencję i nie posiada zapachu. W składzie znajdziemy składniki mineralne wydobywane z głębokości około 2000 m. Jeśli atomizer działa to daje cudowną, delikatną mgiełkę, która świetnie koi, odświeża i nawilża. Można stosować jako tonik, latem w celu odświeżenia skóry czy nawet po makijażu więc jest to produkt wielofunkcyjny. Woda szybko wysycha i nie powoduje ściągnięcia cery. Wydajność jest bardzo dobra jednak z powodu atomizera nie sięgnę po nią ponownie. Może być. 



Sylveco - Oczyszczający peeling do twarzy - Plastikowy słoik z zakrętką i dołączoną do niego szpatułką co jest w porządku, bo nie musimy wkładać tam rąk chociaż tubka byłaby lepsza. Peeling ma gęstą konsystencję z zatopionymi małymi drobinkami korundu i posiada niezbyt przyjemny glinkowy zapach, który jest raczej neutralny. Kosmetyk jest naturalny, a w składzie znajdziemy wspomniany wcześniej korund, drzewo herbaciane i skrzyp polny, który łagodzi i przyśpiesza regenerację. Peeling łatwo się nakłada jednak nie jest to produkt do każdego typu cery chyba, że stosujemy go ostrożnie. Zbyt mocne drobinki mogą podrażniać, gdy użyjemy go zbyt często. Po użyciu skóra jest dogłębnie oczyszczona, cudownie wygładzona i miękka. Świetnie pozbywa się martwego naskórka przy czym nie podrażnia skóry. Dodatkowo peeling jest bardzo wydajny tylko trzeba nauczyć się go stosować, aby nic złego się nie stało. Polecam.




Muju - Vegan Under Eye Mask - Wegańskie płatki pod oczy z kolagenem i aloesem - Opakowanie to saszetka, która otwarta raz sprawia, że płatki wysychają i po mimo sporej ilości (aż 30 płatków w paczce) dzięki opakowaniu nie jesteśmy w stanie ich użyć. Płatki wykonane z biodegradowalnej tkaniny dobrze trzymają się na skórze. Podczas noszenia nie zsuwają się i cały czas są na swoim miejscu. Same działanie płatków jest dosyć słabe. Po pierwsze nie można ich trzymać 15-20 minut, bo do tego czasu wysychają na wiór, a przy okazji wysuszają okolice pod okiem. Maksymalny czas użycia to 10 minut i ani minuty dłużej. Po użyciu skóra jest delikatnie nawilżona i wygląda lepiej. Gdyby opakowanie było bardziej przemyślane przez producenta to opinie o tych płatkach myślę, że byłyby bardziej pozytywne. Nie polecam.



Kimoco Beauty - Hyaluron Mask - Wygładzająco-nawilżająca maska w płachcie - Świetne nawilżające i kojące składniki jak trehaloza czy kwas hialuronowy. Dogłębnie nawilża, koi i sprawia, że skóra jest przyjemnie wygładzona i miękka. Więcej o niej <tutaj>. Polecam.



Feedskin - Serum pod oczy "Bye eye bag" - Lekka konsystencja i zapach kawy umila aplikację. Nawilża, zmniejsza cienie pod oczami, napina i koi skórę. Dodatkowo posiada świetne składniki. Więcej o nim <tutaj>. Polecam.




L'oreal Paris - Revitalift Filler - Przeciwzmarszczkowe serum do twarzy z 1,5% czystego kwasu hialuronowego - Szklana, fioletowa butelka z kroplomierzem wygląda bardzo elegancko. Ma żelowo-wodną konsystencję o cudownym nawilżającym zapachu i nie posiada koloru. W składzie znajdziemy dwa rodzaje kwasu hialuronowego: makrocząsteczkowy (nawilża, wygładza) i mikrocząsteczkowy (wygładza zmarszczki). Serum bardzo szybko się wchłania dogłębnie nawilżając skórę. Delikatnie się lepi. Poza tym wygładza skórę i sprawia, że jest bardziej napięta i wygląda lepiej. Wydajność jest bardzo dobra, a serum sprawdzi się również w metodzie skin cycling czy skin flooding. Jedno z najlepszych nawilżających serum jakie miałam okazję używać. Uwielbiam.




Eveline - Choco Glamour - Odżywczo-nawilżający balsam-serum do ust na dzień - Kosmetyk zamknięty w brązowej tubce ze złotymi napisami i zakrętką. Balsam ma gęstą konsystencję o lekko brązowym kolorze i cudowny czekoladowy zapach. W składzie znajdziemy skwalan, wosk candelila, olejek rycynowy, masło shea, kwas hialuronowy, kolagen wegański i witaminę E, które mają odżywiać, regenerować i nawilżać usta. Pomadka na ustach daje błyszczące wykończenie bez drobin z odrobiną koloru co ślicznie wygląda i może się sprawdzić w roli błyszczyka. Kosmetyk się nie lepi. Ładnie nawilża i odżywia usta sprawiając, że wyglądają na bardziej wygładzone. Regeneruje usta i nadaje się również na noc. Wydajność jest bardzo dobra. Polecam. 




Kobo Professional - Blur Make-up Primer - Baza pod makijaż - Beżowa tubka z czarną zakrętką. Baza ma gęstą konsystencję o beżowym kolorze. Nie posiada zapachu. Podczas rozprowadzania tworzy lekko silikonową powłokę. Kosmetyk ładnie wygładza skórę, daje delikatny efekt blur. Nie zauważyłam, aby dawała matowe wykończenie raczej naturalne idące w stronę satynowego. Dobrze współpracuje z podkładami, ale nie wpływa na ich większą niż zazwyczaj trwałość. Wydajność jest natomiast w porządku. W sumie spodziewałam się lepszych efektów. Może być.




Bielenda - Make-up Academie - Eco Fluid Liquid Foundation - Płynny Eco Fluid - Szklana zakrętka z pompką. Podkład ma lekką, delikatnie lejącą się konsystencję i delikatny zapach. Mój odcień to 01 jasny beż, który dla mnie jest zbyt jasny, ale ciemnieje o jakieś 2 tony. Ja i tak mieszam go z mikserem. Kosmetyk jest wegański, a 97% to składniki pochodzenia naturalnego. Dodatkowo zawiera filtr HEV, który chroni przed niebieskim światłem oraz 10 SPF, który chroni przed promieniowaniem słonecznym. Podkład ma średnie krycie i można go budować. Na skórze daje satynowe, naturalne wykończenie. Ładnie wyrównuje koloryt skóry zakrywając drobne niedoskonałości. Jest bardzo wydajny - niewielka ilość wystarcza na pokrycie twarzy. Dodatkowo należy do trwałych produktów. Utrzymuje się na skórze cały dzień z tym, że pod koniec wchodzi delikatnie w załamania skóry. Ogólnie całkiem przyjemny. Polecam.



Inglot - Smoothing Under Eye Powder - Puder pod oczy - Mały plastikowy słoiczek z czarną zakrętką. Puder posiada beżowy kolor i jest bardzo drobnozmielony, aksamitny pod palcami. Nie posiada zapachu. Posiada drobne błyszczące drobinki, które nie są widoczne na twarzy. Na skórze daje satynowe wykończenie, które ładnie wygląda. Świetnie wygładza skórę pod okiem i utrwala korektor. Nie przesusza skóry i nie podrażnia. Niestety nie należy do zbyt trwałych - czasem korektor pozbierał się w załamaniach skóry. Dodatkowo mam wrażenie, że zbyt szybko się skończył, ale samo opakowanie jest dosyć małe. Może być.




Catrice - Blush Box Water + Sweatproof - Róż do poczlików - Plastikowe, ale solidne opakowanie. Mój odcień to 040 Berry czyli uniwersalny kolor różu, który sprawdzi się każdemu. Produkt nie posiada zapachu i jest bardzo mocno napigmentowany przez co jego wydajność jest rewelacyjna. Bardzo mała ilość wystarcza na pokrycie policzków, a czasem można nawet przesadzić. Na skórze daje matowe wykończenie, które nie wygląda sucho. Jest bardzo trwały i utrzymuje się cały dzień na skórze przy czym nie traci na swojej intensywności. Łatwo się rozciera, nie robi plam i sprawia, że nasze policzki wyglądają świeżo i naturalne. Dodatkowo można go budować. Po prostu idealny róż na co dzień, na wielkie wyjścia i po prostu na każdą okazję. Uwielbiam.




Lovely - Gold Highlighter - Złoty rozświetlacz do twarzy - Opakowanie to plastikowy biały słoiczek z przeźroczystą zakrętką. Kosmetyk ma złoty kolor i daje piękny efekt tafli na skórze, który nie jest zbyt nachalny. Pigmentacja jest akurat - sprawdzi się nawet dla początkujących chociaż można go trochę budować. Cudownie wygląda na skórze i długo się utrzymuje. Dodatkowo jest wydajny. Nie tworzy plam, ładnie się nakłada i świetnie wygląda. Sprawdzi się nie tylko do podkreślenia kości, ale również jak cień na całą powiekę czy jako akcent w wewnętrznym kąciku. Po prostu wielofunkcyjny i uniwersalny rozświetlacz, który już chyba każdy miał okazję poznać. Polecam.



Wibo - Skinny Nude Eye Pencil - Kredka w kolorze nude - Kredka jest automatyczna. Samo opakowanie ma jasno-beżowy kolor i złote napisy. Kredka ma kremową konsystencję, nie jest zbyt miękka więc się nie łamie i nie zbyt twarda więc nie podrażnia oczu. Idealny cielisty odcień świetnie wygląda na linii wodnej. Pigmentacja jest taka sobie - aby nałożyć kredkę trzeba się trochę namachać, aby była widoczna, ale gdy to się już uda to jest rewelacja. Utrzymuje się bez zarzutu i nawet pod koniec dnia jest jeszcze widoczna na oku. Nawet w wewnętrznym kąciku się nie rozmazuje i nie znika. Nałożona na linię wodną odświeża spojrzenie i sprawia, że oczy wyglądają na większe. Wydajność jest również na najwyższym poziomie. Polecam.




Wet n Wild - Color Icon Brow Pencil - Kredka do brwi - Kredka do temperowania zakończona szczoteczką. Mój odcień to Do It Better - ciemny brąz idealny dla brunetek czy szatynek. Kredka jest bardzo miękka i ma trochę woskową konsystencję. Nie nadaje się do precyzyjnego wyrysowania włosków jedynie do nadania koloru czy wypełnienia. Podczas rozczesywania kredka się rozmazuje na brwiach co nie wygląda zbyt estetycznie. Jak się można domyślić trwałość również jest dosyć marna chociaż brwi wyglądają ładnie to aplikacja jest trochę problematyczna. Dodatkowo kredka dosyć szybko się kończy. Nie polecam.



Catrice - Plumping Lip Liner - Konturówka do ust - Wykręcana kredka. Posiadam odcień 050 Licence To Kiss czyli ciemnoróżowy wpadający w czerwień. Ma masełkową konsystencję i świetną pigmentację. Kredka łatwo sunie po ustach. Daje matowe wykończenie i zależnie od efektu możemy obrysować nią usta i nałożyć błyszczyk lub pomadkę albo nosić ją samodzielnie. Delikatnie zastyga więc należy do trwałych produktów. Delikatnie wysusza usta, ale nie ma tragedii. Jest bardzo wydajna. Polecam.




Bell Professional - Glass lip gloss moisturizing effect - Wegański błyszczyk do ust - Standardowe przeźroczyste opakowanie z aplikatorem. Mój ocień to nr 6 czyli mocny wręcz neonowy róż. Błyszczyk ma bardzo dobrą pigmentację, gęstą konsystencję i posiada słodki zapach. Nie posiada drobinek, a na ustach daje efekt tafli. Usta wyglądają na soczyste i ładnie się błyszczą, daje efekt mokrych ust. Aplikacja jest bezproblemowa, kosmetyk się nie lepi. Ładnie nawilża usta. Jak wiadomo nie jest zbyt trwały, ale wydajność jest w porządku. Polecam.




Garnier - Hand Superfood - Repairing Balm 48h Cocoa Butter + Ceramide - Regenerujący krem do rąk - Brązowo-biała tubka z zamknięciem na klik. Krem ma gęstą, treściwą konsystencję białego koloru i cudowny kakaowy zapach. Kosmetyk jest wegański, a 98% składników jest pochodzenia naturalnego w tym masło kakaowe i shea. Krem łatwo się rozprowadza i szybko wchłania nie zostawiając lepkiej czy tłustej warstwy na skórze. Cudownie nawilża i koi skórę. Sprawia, że jest gładka, miękka i aksamitna w dotyku. Dodatkowo świetnie regeneruje i odżywia dłonie. Wydajność również jest bardzo dobra. Polecam.



Tutti Frutti - Odżywcze mleczko do kąpieli i pod prysznic "Tango Mango" - Poręczna butelka z kolorową szatą graficzną z zamknięciem na klik, które ciężko otworzyć. Kosmetyk ma lekką, delikatnie lejącą konsystencję o kolorze mlecznym i zapachem mango, który nie jest zbyt mocny. 95% składników jest pochodzenia naturalnego w tym trawa cytrynowa, mango i witamina EF. Mleczko łatwo się rozprowadza na skórze, a zapach zostaje na ciele. Dobrze oczyszcza skórę sprawiając, że jest wygładzona i odżywiona. Nawilżenie nie jest wyczuwalne. Wydajność jest w porządku, ale prawdę mówiąc spodziewałam się lepszych efektów. Może być.



Biolove - Caramel - Body Peeling - Peeling do ciała "Karmel" - Kosmetyk zamknięty w ślicznym słoiku z zakrętką. Peeling ma gęstą konsystencję i mnóstwo drobinek cukru. Cudownie pachnie karmelem. 96 % to naturalne składniki w tym masło shea i olej makadamia. Kosmetyk łatwo się rozprowadza i szybko się zmywa. Należy do typowych średniaków więc sprawdzi się do każdej skóry, gdyż nie podrażnia. Podczas zmywania czuć tłustą warstwę, która nie należy do zbyt przyjemnych. Po użyciu skóra jest oczyszczona, a naskórek złuszczony. Zapach zostaje z nami na dłużej, a ciało jest nawilżone, wygładzone i przyjemnie aksamitne. Wydajność jak na ilość (100 ml) jest w porządku chociaż do ciała preferowałabym większe opakowanie. Polecam.



Regital - Złuszczająca maska do stóp - Maska w formie foliowych skarpet. W składzie znajdziemy aloes, ekstrakt z ogórka, ekstrakt z miodu, olej lawendowy, kwas hialuronowy i kwasy owocowe. Maskę nakładamy na topy na 60-90 minut i zakładamy bawełniane skarpetki. Po tym czasie stopy należy umyć i po 7-10 dniach następuje złuszczanie naskórka. Maska genialnie złuszcza naskórek i efekt ten następuje dopiero po paru dniach. Stopy są oczyszczone, miękkie, gładkie i nawilżone. Tego typu zabieg powinno się stosować nie częściej niż co 3 miesiące, a stopy podczas złuszczania nie wyglądają zbyt efektownie co należy wziąć pod uwagę. Sam efekt jest fenomenalny i maska sprawdzi się, gdy chcemy mieć świeże zadbane stopy bez niepotrzebnego naskórka. Uwielbiam.


Anwen - Happy Ends - Wygładzające serum na końcówki włosów - Szklane opakowanie z pipetą. Serum ma płynną konsystencję i przyjemny otulający zapach. Podczas nakładania na końce jest jakby suche. Nie wiem jak to wytłumaczyć, ale bardzo mnie to irytuje. W składzie znajdziemy olej z czarnego bzu, wiesiołka, brokuła, baobabu, sacha inchi i pracaxi, które odżywiają i wygładzają włosy, a także masła babassu, cupuacu, murumuru i mango, które poprawiają elastyczność. Końcówki włosów po użyciu są wygładzone, odżywione i wyglądają na bardziej zdrowe. Są przyjemnie miękkie w dotyku. Niestety można przesadzić z ilością i wtedy włosy są obciążone i wyglądają na tłuste. Wydajność jest ok chociaż zbyt dużo produktu wydobywa się z opakowania niepotrzebnie. Może być.


Coś Was zaciekawiło? A może coś znacie i macie inną opinię niż ja? Dajcie koniecznie znać :)


Pozdrawiam


Niektóre z kosmetyków otrzymałam w ramach współpracy, ale nie miało to wpływu na moją opinię.


6 komentarzy:

  1. Sporo tego, gratulacje. Pokrywają mi się te kosmetyki z PB.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kojarzę tylko tango mango, ale chyba zapachem nie zachwycił.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem ponownie zaskoczona ilością zużytych kosmetyków do makijażu :D
    Skarpetki zostawiam na wiosnę, płyn Garniera na lato, ale obu jestem mega ciekawa!
    Płatki pod oczy jeszcze mam, przełożyłam do słoiczka, bo faktycznie opakowanie nie praktyczne. Peeling Sylveco to jeden z moich ulubionych. Peeling z Kontigo miałam w wersji szarlotka, wiśnia z wanilią i chyba jeszcze jakiejś jednej. Zapachy boskie, ale ta tłusta warstwa mi nie leży za bardzo. Rozświetlacz lovely to mój ulubiony, aczkolwiek, nie miałam wielu produktów tego typu. Serum pod oczy Feedskin zużyłam w części i dałam mamie ze wzgl na zapasy, ale bardzo fajne było :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ale obfite denko! Niesamowite jest to, ile kosmetyków zużywamy! Znam wiele z tej listy, kilka lubię, natomiast peeling od Sylveco uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Znam jedynie balsam do ust z Eveline oraz Serum na końcówki z Anwen :) Kusi mnie Serum pod oczy z FeedSkin :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Spore to denko :) Dużo z tych kosmetyków znam i lubię, np. płatki pod oczy. Moja starsza córa używa ten czarny płyn Garniera i też bardzo go sobie chwali :)

    OdpowiedzUsuń